Zaloguj    Moje konto    Moje wiadomości
     Start     Zadaj pytanie     Rejestracja     Wyszukiwarka     Nowe posty     Szukamy moderatorów     Kontakt  
Poradnik: w sądzie
Poprzedni temat :: Następny temat
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
jadlos
Moderator
Moderator


Dołączył: 19 Lis 2009
Posty: 3540
Skąd: Kraków
PostWysłany: 12/06/2012, 9:48    Temat postu: Poradnik: w sądzie Odpowiedz z cytatem

Poradnik ten został napisany przez sędziego jednego z warszawskich SR, pod pseudonimem falkenstein, znajduje się na blogu http://sub-iudice.blogspot.com. Napisany jest nieco ironicznym językiem, jednakże z rewelacyjną lekkością przedstawia samiutkie podstawy polskiej procedury cywilnej.


1. A więc dostałeś nakaz...
A więc dostałeś nakaz. Listonosz przyniósł kopertę z sądu, a w niej było pismo zatytułowane „Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym”, z którego wynika, że pozwany (czyli Ty) ma zapłacić powodowi (czyli temu drugiemu) tyle a tyle złotych, odsetki i koszty procesu, a to wszystko w ciągu dwóch tygodni. Oznacza to, że ktoś uznał, że nie wywiązałeś się z umowy i zwrócił się do sądu o orzeczenie, że jesteś mu winien pieniądze. A sąd uznał, że przedstawione przez niego dowody są wystarczające by nakazać ci zapłacenie długu.

Tak, wiem że nie dostałeś wezwania na rozprawę. To dlatego, że nakaz zapłaty wydaje się bez przeprowadzania rozprawy i bez zawiadamiania pozwanego, wyłącznie na podstawie twierdzeń i dowodów przedstawionych przez powoda. Nie, to nie jest sprzeczne z Konstytucją. Ani z prawami człowieka. Nie zostałeś też pozbawiony prawa do sądu, ani skazany w sądzie kapturowym. To nie jest żaden relikt komunizmu i „na Zachodzie” taka procedura też jest stosowana. Nakaz może uzyskać każdy, kto dochodzi roszczenia pieniężnego, wcale nie trzeba być w zmowie w sądem i niepotrzebne są żadne układy ani też korumpowanie sędziów. Tak więc odpuść sobie teorie spiskowe, i skup się na rzeczach istotnych.

Do nakazu dołączony jest pozew i załączniki do niego. Przeczytaj go, bo z niego wynika dlaczego zdaniem powoda powinieneś mu płacić, i dlaczego aż tyle. Zwykle będzie tam jakaś faktura albo rozliczenie opłat, których zdaniem powoda nie uiściłeś. A skoro już wiesz dlaczego ktoś żąda od ciebie pieniędzy to teraz zastanów się czy zgadzasz się z tym żądaniem, czy nie. Zastanów się dobrze, czy faktycznie jesteś winien powodowi pieniądze. Pamiętaj, że tu nie chodzi o to, czy jesteś w stanie to zapłacić ani czy uważasz się za winnego powstania tego długu, ale tylko o to, czy faktycznie ów dług istnieje i czy to ty masz obowiązek go zapłacić. Na przemyślenie sprawy masz dwa tygodnie, liczone od dnia odebrania nakazu. W tym terminie – co masz wyraźnie napisane w nakazie - możesz wnieść sprzeciw od nakazu i domagać się wyznaczenia rozprawy i ponownego zbadania sprawy przez Sąd.

Zapamiętaj przy tym sobie dobrze, że sprzeciw od nakazu zapłaty powinieneś wnosić tylko wtedy, gdy nie zgadzasz się twierdzeniami powoda, że jesteś mu winien pieniądze (albo aż tyle pieniędzy). Nie wnoś sprzeciwu wówczas, gdy zgadzasz się z tym, że jesteś winien powodowi pieniądze, ale nie masz możliwości spłacenia tego długu. Pamiętaj że to, że jesteś bezrobotny, jesteś studentem bez własnych dochodów, albo że utrzymujesz się z zasiłków z opieki społecznej to nie oznacza, że możesz nie płacić swoich długów. Więc nie licz na to, że po rozpoznaniu takiego sprzeciwu sąd zwolni cię z obowiązku płacenia. Spodziewaj się raczej, że będziesz musiał zapłacić jeszcze więcej.

Nie wnoś sprzeciwu, ani nie pisz próśb do sądu o umorzenie długu, umorzenie odsetek, zwolnienie od kosztów sądowych. Sąd nie może zwolnić cię od obowiązku zapłaty, ani umorzyć ci długu czy odsetek. I to niezależnie od tego w jak tragicznej sytuacji osobistej i majątkowej się znajdujesz. Nie proś więc sądu o pomoc w tej sprawie, bo sąd żadnej pomocy udzielić ci nie może. Nie ma znaczenia, czy jesteś studentem, któremu nie starcza na piwo, czy też bezrobotnym, któremu nie starcza na chleb. Zapamiętaj, że zasądzona od ciebie kwota to nie są pieniądze sądu, tylko pieniądze powoda, i tylko on może nimi dysponować. To powód może darować ci dług w całości lub części, przedłużyć ci termin płatności, rozłożyć należność na raty albo zgodzić się na jakiś inny sposób rozwiązania tej sprawy. W końcu decyduje o swoich własnych pieniądzach, więc to jest jego sprawa co z nimi zrobi. To do niego zatem, a nie do sądu, powinieneś kierować swoje prośby w tej sprawie. Także do powoda powinieneś się zwrócić jeżeli nie jesteś w stanie zapłacić całej sumy w dwa tygodnie. Nie trać czasu na pisanie do sądu próśb o przedłużenie tego terminu. Termin zapłaty należności wynikającej z nakazu zapłaty został określony w ustawie, i sąd nie ma prawa go zmienić.

Po przemyśleniu wszystkiego podejmij decyzję czy płacisz dobrowolnie, czy negocjujesz z powodem korzystniejsze warunki spłaty długu (albo jego umorzenie), czy może nie zgadzasz się z tym, że jesteś winien pieniądze i wnosisz sprzeciw od nakazu. Ale pamiętaj, że na podjęcie decyzji masz tylko dwa tygodnie.

W następnym odcinku – jakie zarzuty można podnieść w sprzeciwie od nakazu zapłaty.


2. Zarzucam, że...
Co powinieneś napisać w sprzeciwie od nakazu zapłaty? Przede wszystkim prawdę i konkrety. Konkretne twierdzenia, z których ma wynikać, że twoim zdaniem powodowi pieniądze się nie należą. Bo sprzeciw od nakazu zapłaty służy właśnie temu, a nie składaniu błagalnych próśb o umorzenie długu, odroczenie, rozłożenie na raty albo tłumaczeń dlaczego cię nie stać na spłacenie tego długu. I pamiętaj, to że nie masz żadnych dochodów, albo utrzymujesz się z najniższej renty to nie oznacza, że masz prawo nie płacić swoich długów. Nie wnoś więc sprzeciwu "bo jestem biedny i nie mam pieniędzy na zapłacenie tego długu" bo to nic ci nie da, a koniec końców może się okazać, że będziesz musiał zapłacić znacznie więcej.

Najważniejsze zarzuty jakie można zgłosić przeciwko żądaniu zapłaty można zebrać w jednym zdaniu:

„Po pierwsze niczego nie pożyczałem, po drugie wszystko oddałem, po trzecie to nie była pożyczka, tylko darowizna a po czwarte to roszczenie jest przedawnione”

Pierwszy zarzut – „niczego nie pożyczałem” to zarzut nieistnienia zobowiązania. Że nie było żadnej umowy pomiędzy Tobą a powodem, albo że umowa wprawdzie była, ale na razie jeszcze nie musisz nic płacić. Może tak być na przykład wtedy, gdy to nie ty jechałeś na gapę tylko ktoś się pod ciebie podszywał i podał twoje dane kontrolerowi. Albo wtedy, gdy właściciel chce czynszu za styczeń, gdy zgodnie z umową miałeś płacić od lutego. Albo, gdy miałeś zapłacić po tym jak dostaniesz towar, a towaru jeszcze nie dostałeś.
Drugi zarzut – „wszystko oddałem” – to zarzut spełnienia świadczenia, to znaczy, że zapłaciłeś wszystko co się powodowi należało. Pamiętaj tylko, że to ty będziesz musiał udowodnić, że faktycznie powód dostał pieniądze. Potrzebne będą pokwitowania, dowody przelewów, zeznania świadków przy tym obecnych. Jeżeli płaciłeś z ręki do ręki bez świadków i pokwitowań... to masz problem.

Trzeci zarzut – „to nie była pożyczka tylko darowizna” – to zarzut, że wprawdzie była umowa, ale nie ustalono w niej że ty masz coś płacić. Są to na przykład wszystkie te przypadki, w których coś miało być za darmo, a teraz każą ci płacić. Tutaj jednak, zanim zgłosisz taki zarzut dokładnie przeczytaj umowę, włącznie z tym, co jest drobnym drukiem i pod gwiazdką. Bo może się okazać, że zgodnie z umową ten towar wcale nie był „darmowy”.

Czwarty zarzut – „roszczenie jest przedawnione” – wynika z tego, że każdy dług po pewnym czasie się przedawnia i dłużnik może odmówić jego zapłacenia. Terminy po których następuje przedawnienie są różne, zależne od tego, z czego wynika obowiązek zapłaty. To może być rok, trzy lata albo i dziesięć lat. Sąd uznaje dług za przedawniony dopiero wtedy, gdy dłużnik tego zażąda, dlatego nakaz zapłaty może dotyczyć także długów już przedawnionych. I jest to zgodne z prawem, więc nie zawracaj przy tej okazji głowy prokuraturze zawiadomieniami o przestępstwie „usiłowania wyłudzenia przez powoda nienależnego mu świadczenia”.

Jeżeli nie masz pewności, czy roszczenie powoda jest zasadne, albo jakie możesz podnieść przeciwko niemu zarzuty to zasięgnij porady prawnika. Bądź ostrożny z poszukiwaniem porad w internecie, bo można tam trafić na takie propozycje, które nie tylko nie pomogą, ale mogą ci zaszkodzić. Pamiętaj też, że każda sprawa jest inna, więc nie możesz po prostu skopiować zarzutów podniesionych przez kogoś innego, bo niekoniecznie muszą one pasować do twojej sprawy. Zastanów się też jakie dowody możesz przedstawić na poparcie swoich twierdzeń. Pamiętaj, że obowiązek przedstawienia dowodów spoczywa na „tym który twierdzi” a nie na „tym, który zaprzecza”. Jeżeli więc zaprzeczasz, że zawarłeś umowę, to powód musi udowodnić, że ją zawarłeś. Ale jeżeli twierdzisz, że wszystko zapłaciłeś to wtedy ty musisz przedstawić na to dowody.
Zrozum też, że nic nie zyskasz na zgłaszaniu bezpodstawnych zarzutów, albo takich, których nie jesteś w stanie udowodnić. Odwlekanie w ten sposób sprawy nic ci nie da, bo odsetki i tak będą rosły, a w dodatku może się okazać, że po rozpoznaniu sprawy przez sąd przyjdzie ci zapłacić znacznie więcej, bo wzrosną koszty procesu.A jak powód po twoim sprzeciwie weźmie sobie adwokata (co wolno mu zrobić) to jeśli sąd uzna twój sprzeciw za bezzasadny to będziesz musiał zapłacić także koszty wynagrodzenia adwokata, czyli kolejne kilkaset albo i kilka tysięcy złotych.

W kolejnym odcinku „poradnika” będzie mowa o tym, jakie dowody można zgłosić na poparcie swoich twierdzeń.


3. Dowody
rzed sądem nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze umieć to udowodnić. Nie wystarczy zatem, że zgłosisz nawet najbardziej zasadne zarzuty, musisz jeszcze przedstawić dowody na ich poparcie. Dowody na to, że zapłaciłeś, na to, że coś zrobiłeś (albo ten drugi coś zrobił), że coś było takie, a nie inne. Znalezienie, wybranie i przedstawienie dowodów to tylko twój problem, sędzia ci w tym nie pomoże i sam dowodów szukał nie będzie. Nie oczekuj więc, że jak zgłosisz jakieś „zastrzeżenia” czy „wątpliwości” co do tego, czy powinieneś płacić to sędzia przeprowadzi jakąś "kontrolę" czy "śledztwo" w tej sprawie. Pamiętaj, że sędzia nie ma obowiązku ustalenia jak to naprawdę było, on sprawdza tylko, czy przedstawione dowody są wystarczające by uznać coś za udowodnione. A to znaczy, że jeżeli nie przedstawisz dowodu na to, że wszystko już powodowi zapłaciłeś to sędzia może ci nie uwierzyć. I będziesz musiał zapłacić jeszcze raz.

Dowodem może być praktycznie wszystko, z czego można wnioskować o faktach, najczęściej jednak są to dokumenty, czyli wszelkie pisma (zarówno te na papierze jak i te elektroniczne) oraz zeznania świadków. Dowodem też może być opinia powołanego przez sąd biegłego, zdjęcia, film, nagranie rozmowy, a w ostateczności także twoje własne słowa, jako zeznanie strony postępowania. Zawsze jednak taki dowód musi być zgłoszony na jakąś „okoliczność”. To znaczy, że jeśli zgłaszasz jakiś dowód to musisz też napisać, co tym dowodem chcesz udowodnić. To się nazywa "teza dowodowa" I to musi być coś konkretnego, nie wystarczy napisać, że świadek „dużo wie w tej sprawie”, albo, że te dokumenty „mogą wiele wyjaśnić”.

Pamiętaj też, że fakty jakie chcesz udowodnić, i na okoliczność których zgłaszasz dowody muszą mieć znaczenie dla sprawy. To znaczy, że od tego, czy je udowodnisz czy nie będzie zależało to, jaki będzie wyrok. Na przykład to, że kontroler był chamski i cię szarpał nie zmienia faktu, że nie miałeś biletu, więc musisz zapłacić gapowe. Tak samo jak musiałbyś je zapłacić, gdyby kontroler był grzeczny i na koniec uprzejmie cię przeprosił za złapanie. Wyrok w obu przypadkach będzie taki sam, więc udowadnianie tego, że kontroler źle się zachowywał nie ma żadnego sensu. Dlatego zanim zaczniesz zgłaszać dowody zastanów się, czy przypadkiem nie próbujesz udowodnić czegoś, co w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli nie jesteś pewien co ma znaczenie – zasięgnij porady prawnika. Bo może się okazać, że zgłosisz furę dowodów, z których absolutnie nic nie wynika.

Zastanów się też, czy dowód, który zgłaszasz faktycznie potwierdza to, co chcesz nim udowodnić. Pamiętaj na przykład, że wyciąg z konta bankowego – potwierdzenie przelewu – może potwierdzać fakt, że przelałeś pieniądze za czynsz na konto właściciela mieszkania, i wtedy jest to wystarczający dowód na to, że zapłaciłeś. Jeżeli jednak płaciłeś czynsz w gotówce, a nie przelewem, to wyciągiem z banku możesz udowodnić co najwyżej to, że któregoś dnia wypłaciłeś z konta pieniądze na czynsz. A to wcale nie oznacza, że zaniosłeś je właścicielowi mieszkania. Tego ten dokument nie potwierdza, i wcale nie jest „logiczne” że skoro wypłaciłeś pieniądze to znaczy, że wydałeś je na czynsz. Bo równie dobrze mogłeś je wydać na coś innego.

Pamiętaj, że wysyłane przez ciebie listy, maile, SMSy, komunikaty na Skype, GG, NK, Facebooku czy innych portalach, serwisach czy komunikatorach internetowych to jest tylko dowód tego, że ty – albo osoba korzystająca z twojego konta – coś napisała. Jeżeli chcesz je zgłosić jako dowód, to pamiętaj, że te wszystkie „dokumenty” to tylko spisanie tego, co ty kiedyś twierdziłeś. No a to, że o czymś napisałeś 10 razy to jeszcze nie oznacza, że to jest prawda. Zastanów się co by było, gdyby to twój dłużnik na każde twoje upomnienie się o zwrot pożyczki odpowiadał, że przecież umówiliście się, że on nie będzie musiał ci tych pieniędzy oddać. Czy uważałbyś takie listy, emaile czy SMSy za dowód tego, że taka była umowa między wami?

Jeżeli nie masz żadnych dokumentów możesz spróbować udowodnić to, co mówisz zeznaniami świadków. Świadkiem może być tak naprawdę każdy, także mąż, żona, dzieci itp. itd., bo nie ma w zasadzie żadnego zakazu zgłaszania ich na świadków (no, jest parę wyjątków, ale tutaj nieistotnych). Pamiętaj tylko, że świadkowie mogą potwierdzić tylko to co sami widzieli albo słyszeli. Na przykład, że kolega, któremu mówiłeś, że mieszkasz od stycznia, ale płacić będziesz dopiero od lutego może potwierdzić przed sądem tylko to, że ty mu to mówiłeś. Nie proś go więc, aby zeznał, że zgodnie z umową miałeś płacić dopiero od lutego. Świadek, który był przy tym jak płaciłeś może potwierdzić, że faktycznie tego dnia dałeś pieniądze, komu je dałeś i co było przy tym mówione. Ale jeżeli widział to tylko raz to nie może zeznawać, że płaciłeś regularnie co miesiąc przez cały rok, choćby był o tym święcie przekonany. Sądu nie interesuje co świadkowie myślą, co im się wydaje i co jest dla nich oczywiste. Zadaniem świadka nie jest popieranie cię przed sądem, czy przekonywanie sędziego, że ty jesteś uczciwym człowiekiem, a ten drugi to oszust, złodziej i kanciarz. Oni mają mówić to, co wiedzą. A jeżeli nic nie wiedzą - albo wiedzą tylko to, co im powiedziałeś – to kiepski z nich dowód.


4. Forma i termin
Teraz będzie o formie i terminie, czyli dwóch bardzo ważnych rzeczach, o których musisz pamiętać wnosząc sprzeciw od nakazu zapłaty. Bo w sądzie bardziej niż to, co napiszesz liczy się to, kiedy to napiszesz (termin) i jak to napiszesz (forma). Nawet najlepszy sprzeciw, najbardziej sensowny, zasadny i najlepiej udowodniony na nic się nie zda, jeżeli zostanie on złożony za późno albo będzie w nim czegoś brakowało. Bo sędzia taki sprzeciw odrzuci nawet bez czytania tego co tam w nim jest napisane. I to wcale nie oznacza, że sędzia jest w zmowie z powodem i go „kryje”. Ani też tego, że sędzia jest leniwy i dlatego woli sprawę „uwalić formalnie” niż ją dokładnie zbadać. Po prostu przepis, który tę kwestię reguluje, jest bezwzględny i stanowi, że sprzeciw spóźniony, albo wniesiony z błędami (o ile ich we właściwy sposób nie poprawiono) sąd odrzuca. Nie „może odrzucić”, tylko „odrzuca”. Tak więc sędzia nie ma tu żadnego wyboru, nie może – i nie ma prawa - podjąć innej decyzji. I żadne prośby, błagania, apele, ani skargi tego nie zmienią.

Skoro wiesz już co grozi za przekroczenie terminu, to zapamiętaj teraz co zrobić, żeby tego uniknąć. Tu odpowiedź jest prosta - musisz złożyć sprzeciw w terminie. Masz na to dwa tygodnie od dnia odebrania nakazu. Koniec tego terminu obliczyć jest bardzo łatwo - jeżeli odebrałeś nakaz w środę, to środa za dwa tygodnie jest ostatnim dniem, w którym możesz jeszcze złożyć sprzeciw. Jeżeli w ten dzień wypadnie akurat jakieś święto – znaczy dzień ustawowo wolny od pracy – to wyjątkowo możesz wtedy wnieść sprzeciw jeszcze następnego dnia. I to jest jedyny przypadek, gdy termin może zostać przedłużony ponad te ustawowe dwa tygodnie. To, że w trakcie tychże dwóch tygodni były jeszcze jakieś inne święta nie ma żadnego znaczenia, liczą się one tak samo jak dni robocze. To, że byłeś na zwolnieniu albo na urlopie także nie ma żadnego znaczenia. I nikt nie ma takiej władzy, by ten termin ci przedłużyć. Ani sędzia, ani prezes sądu, ani nawet sam Prezydent. Tak więc daruj sobie pisanie podań i próśb w tej sprawie.

Sprzeciw będzie złożony w terminie, jeżeli najpóźniej ostatniego dnia terminu (masz czas do północy) zaniesiesz go albo wyślesz pocztą na adres sądu. Tu liczy się data stempla pocztowego, tak więc żeby mieć pewność wyślij go listem poleconym, bo wtedy będzie on ostemplowany od razu. Jak wrzucisz go po prostu do skrzynki to może się okazać, że poczta go wyjmie i ostempluje dopiero następnego dnia, a to już będzie za późno. Przy adresowaniu koperty sprawdź dokładnie, czy wpisałeś właściwą nazwę i adres sądu. Jeżeli pomylisz adres, wpiszesz złą ulicę czy numer to poczta może uznać przesyłkę za niemożliwą do doręczenia. A wtedy odeśle ci ten list z powrotem, i tak termin ci przepadnie. To samo będzie, gdy wyślesz ten list do innego sądu niż ten, co wydał nakaz, tylko że wtedy liczyło będzie się to, kiedy ten niewłaściwy sąd odeśle list właściwemu. A to może potrwać wiele dni. Sprawdzaj więc dokładnie dokąd wysyłasz swój sprzeciw. I pamiętaj, że data stempla pocztowego liczy się tylko wtedy, gdy wysyłasz list za pośrednictwem Poczty Polskiej. Jeżeli wysyłasz je kurierem czy też przez którąś z prywatnych poczt to liczy się dopiero dzień, gdy przesyłka trafi do sądu. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że taki jest przepis i nic na to poradzić nie można.

Wymagania co do formy, to nic innego jak tylko to, jak powinien wyglądać twój sprzeciw i co poza zarzutami powinno się w nim znaleźć. Wymagań tych jest dosyć dużo, i nie ma sensu ich kolejno wymieniać, bo i tak najprościej będzie jak sprzeciw napiszesz na specjalnym formularzu - druku sprzeciwu. Są w nim rubryki na wszystko, co jest potrzebne by dobrze napisać sprzeciw, tak więc jeżeli wypełnisz go dokładnie to możesz mieć pewność, że o niczym nie zapomniałeś. Zresztą w większości spraw sprzeciw i tak musi być napisany na takim formularzu, albo sąd go odrzuci. Formularze dostaniesz w sądzie - są za darmo - albo możesz je sobie ściągnąć i wydrukować ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości. Tylko pamiętaj, żeby użyć właściwego formularza. Formularz sprzeciwu od nakazu zapłaty ma symbol SP, i tylko takiego powinieneś używać. Nie używaj do napisania sprzeciwu formularza formularza pozwu (P) ani też odpowiedzi na pozew (OP) bo nie do tego one służą. Uważaj też, bo w Internecie czasami można znaleźć stary formularz sprzeciwu o symbolu SpN - te formularze już od wielu lat nie są używane.


No i zostaje jeszcze ostatnia rzecz jeśli chodzi o formę sprzeciwu, czyli odpisy. Odpisy to po prostu kopie, które musisz dołączyć do każdego pisma, które wnosisz do sądu. Pamiętaj, że wszystko co wysyłasz do sądu musi zostać doręczone drugiej stronie postępowania, czyli powodowi. Dlatego i sprzeciw i wszystko co do niego dołączasz musisz złożyć w dwóch egzemplarzach, żeby sąd miał co doręczyć. Brak kopii jakiegoś pisemka, które dołączyłeś do sprzeciwu może oznaczać, że sąd będzie musiał twój sprzeciw odrzucić. Pamiętaj, ze te kopie wcale nie są potrzebne sądowi, tylko tobie, bo to ty toczysz spór z drugą stroną, i odpowiadasz na jej żądania. Sąd się temu wszystkiemu tylko przysłuchuje, a więc to nie jest problem sądu, żeby twoje pisma skserować.


5. Piszemy sprzeciw
No dobra. Przemyślałeś wszystko dokładnie i jesteś pewien, że te pieniądze, które zgodnie z nakazem zapłaty masz zapłacić to się temu drugiemu nie należą. Wiesz też dlaczego się one nie należą, to znaczy to jaki zarzut chcesz zgłosić. Masz też potrzebne dowody by udowodnić przed sądem, że to co twierdzisz to jest prawda. No to teraz musisz to wszystko napisać, pamiętając oczywiście, że oprócz dobrej treści, twoje pismo musi mieć też właściwą formę. To znaczy musi być w nim napisane wszystko, co zgodnie z prawem w takim sprzeciwie powinno być. Dlatego najlepiej będzie, jak sprzeciw napiszesz na urzędowym formularzu – druku sprzeciwu. Bo po pierwsze w niektórych sprawach sprzeciw musi być napisany na formularzu albo zostanie odrzucony, a po drugie w tym formularzu jest miejsce na wpisanie wszystkiego co musi być napisane w sprzeciwie, a więc o niczym nie zapomnisz.
Jeżeli masz już przed sobą odpowiedni formularz (o symbolu SP) to możemy zacząć go wypełniać. Tylko pisz czytelnie i wyraźnie, bo nikt nie lubi odcyfrowywać bazgrołów. Jeżeli możesz, użyj formularza w wersji elektronicznej (ze strony internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości) i wypełnij go w komputerze. To na pewno ułatwi sprawę temu, kto będzie go potem czytał. Jeżeli piszesz ręcznie to użyj pisaka w jakimś „poważnym” kolorze, a nie różowego z brokatem. Staraj się niczego nie skreślać ani nie dopisywać do napisanego tekstu, a jeżeli już musisz coś poprawić to przepisz wszystko jeszcze raz na czysto. Jeżeli jakieś miejsce w formularzu zostawiasz puste – przekreśl je.
Na samej górze pierwszej strony formularza mamy nagłówek, w którym musisz wykreślić niepotrzebne linijki. Ten sam formularz służy do wnoszenia różnych rodzajów sprzeciwów, więc musisz wyraźnie zaznaczyć, że to, co piszesz to jest sprzeciw od nakazu zapłaty. Poniżej masz pouczenie (które oczywiście powinieneś dokładnie przeczytać) i dwie rubryki – nazwa sądu i sygnatura sprawy. Do pierwszej przepisujesz nazwę sądu, który wydał nakaz. Tylko dokładnie, bo w tym samym mieście może być kilka sądów o podobnych nazwach. Tak, wiem, że to jest bez sensu, i że sąd wie jak się nazywa, ale niestety przepis mówi, że w każdym piśmie wnoszonym do sądu musi być podane do jakiego sądu się je wnosi.
W drugą rubrykę wpisujesz sygnaturę akt postępowania, która podana jest w lewym górnym rogu nakazu. Sygnatura to po prostu numer pod jakim sprawę zapisano w Repertorium (a nie jak niektórzy piszą – repetytorium),czyli spisie spraw. Pierwsza cyfra – rzymska - to numer wydziału w sądzie, następnie jest rodzaj sprawy – dla nakazów jest to Nc (nakaz-cywilny) - potem jest numer kolejny sprawy łamany przez rok w którym wpłynęła. Po tym numerze sąd odróżnia sprawy, tak więc przepisz go dokładnie i podawaj w każdym piśmie, które kierujesz do sądu. Pomyłka może oznaczać problemy, na przykład twoje pismo może nie trafić w terminie tam, gdzie trzeba, więc sąd uzna nakaz za prawomocny i zezwoli powodowi na wniesienie sprawy do komornika. Oczywiście da się to potem odkręcić, ale po co komplikować sobie życie?
Trzecia rubryka to miejsce na wpisanie kto wnosi sprzeciw. Podajesz swoje imię i nazwisko oraz adres. Na ten adres sąd będzie wysyłał wszystkie pisma, więc podaj taki, pod którym będziesz mógł je odbierać. Nie odbieranie listów nic ci nie da, bo nawet jak listonosz napisze, że taki tu nie mieszka to i tak sąd uzna przesyłkę za prawidłowo doręczoną. Bo to ty masz obowiązek podać prawdziwy adres i jak tego nie zrobisz to to jest tylko twój problem. Pamiętaj też, że wszystkie przesyłki sądowe są polecone z poświadczeniem odbioru. Jeżeli mieszkasz gdzieś bez meldunku – znaczy pod innym adresem, niż ten wpisany do dowodu osobistego – to poczta może robić ci problemy przy wydaniu przesyłki. To samo może być jak podasz adres zameldowania pod którym nie mieszkasz. Bo o ile listonosz odda list każdemu, kto otworzy drzwi, to może się okazać, że po awizowaną przesyłkę musisz pójść na pocztę osobiście. Co może być problemem, gdy faktycznie mieszkasz 300 km dalej.
Piąta rubryka to miejsce na podanie nazw powoda i pozwanego. Jako pozwanego wpisujesz siebie (a jeżeli razem z tobą pozwano też inne osoby to ich też), a jako powoda tego, kto żąda od ciebie zapłaty. Też uważam, że to jest bez sensu, ale ponownie przepis mówi, że w każdym piśmie musi znaleźć się oznaczenie stron postępowania. I dlatego trzeba to wszystko jeszcze raz napisać.
Szósta rubryka, na drugiej stronie, jest bardzo ważna. Tam zaznaczasz, w jakiej części nie zgadzasz się z nakazem – czy w całości, czy w części. Nakaz zaskarżasz w części wtedy, gdy uważasz, że coś się powodowi należy, ale nie aż tyle. Na przykład, gdy zgadzasz się z tym, że jesteś winien za czynsz, ale nie od stycznia tylko od lutego. Albo, gdy tylko jeden z kilku długów o zapłatę którego cię pozwano jest przedawniony. Pamiętaj tylko, że musisz dokładnie napisać w jakiej części się nie zgadzasz z nakazem – na przykład „co do kwoty 500 zł czynszu za styczeń” albo „co do kwoty 297 zł z faktury nr 17/2007”. Bez tego sędziemu trudno będzie się zorientować o co ci chodzi.
Siódma rubryka to miejsce na zarzuty – i tylko na to. Tu w pisujesz na przykład, że zarzucasz nieistnienie zobowiązania, bo ta umowa nie została przez ciebie podpisana. Albo że zgodnie z umową za styczeń miałeś nie płacić. Albo że twoim zdaniem roszczenie jest przedawnione. Pisz krótko i jasno, najlepiej w jednym-dwóch zdaniach. To nie jest miejsce na jakieś długie wyjaśnienia. Sędzia czytając tę część sprzeciwu chce wiedzieć dlaczego twoim zdaniem nie musisz płacić, a nie co myślisz o powodzie i jego żądaniu.
Ósma rubryka to żądanie zwrotu kosztów procesu. Tu nie wystarczy napisać, że żądasz zwrotu kosztów. Musisz jeszcze napisać jakich kosztów, konkretnie ile i za co. Możesz żądać zwrotu kosztów zasięgnięcia porady prawnej, podróży do sądu, przygotowania sprzeciwu, ale zawsze musisz napisać ile to ma być. No i udowodnić dlaczego akurat tyle. Nie przepisuj bezmyślnie z różnych poradników, że chcesz kosztów „według norm przepisanych”, bo to oznacza tylko tyle, że chcesz zwrotu kosztów zgodnie z prawem.
Dziewiąta rubryka to uzasadnienie. Wypełnij ją zgodnie z podanym w niej pouczeniem. Podaj fakty, które przyznajesz że są prawdziwe - na przykład że faktycznie jechałeś tego dnia autobusem i złapał cię kontroler. Albo że wynajmowałeś mieszkanie od powoda. Następnie podaj z którymi twierdzeniami powoda się nie zgadzasz – na przykład że zaprzeczasz, że nie miałeś ważnego biletu, albo temu, że czynsz miał być płacony od stycznia. Potem napisz jak to twoim zdaniem było, jaka była umowa, jak to było z biletem itp. I jakie masz na to dowody. Pisz w punktach, zwięźle i krótko. Lepiej jest napisać jedno konkretne zdanie niż rozpisać się na pół strony o wszystkim i o niczym. Nie przeklejaj bezmyślnie do swojego sprzeciwu cytatów z przepisów Kodeksu czy orzeczeń Sądu Najwyższego. Sędzia zna przepisy i wie, gdzie szukać orzeczeń. Pamiętaj, że w większości spraw miejsce przewidziane w formularzu na uzasadnienie w zupełności wystarczy by napisać wszystko co potrzeba. Jeżeli brakuje ci miejsca to przede wszystkim pomyśl, czy naprawdę jest sens pisać to wszystko co już napisałeś. Jeżeli mimo wszystko uważasz, że nie da się zmieścić wszystkiego na formularzu napisz, ze dalszy ciąg napiszesz na osobnej kartce, i kartkę tę dołącz do sprzeciwu.
Rubryki 10 i 11 przeznaczone są na wnioski dowodowe. Podaj konkretnie jaki to ma być dowód i co chcesz nim udowodnić. Jeśli zgłaszasz dowód z dokumentu napisz co to za dokument. Jeśli chcesz przesłuchania świadka – podaj jego imię, nazwisko i adres na który można mu będzie wysłać wezwanie. Gdy podajesz fakt, na który zgłaszasz dowód to nie pisz że zgłaszasz go "na okoliczność niezasadności żądania”, no bo jakby miał on świadczyć o zasadności to byś go przecież nie zgłaszał. Napisz konkretnie, co ten akurat dowód twoim zdaniem potwierdzi.
W rubryce 12 wymień załączniki. Pierwszym i obowiązkowym jest odpis, czyli kopia twojego sprzeciwu. Pozostałe to wszystkie dokumenty, które załączasz do sprzeciwu. Nie załączaj do niego pozwu ani nakazu zapłaty które dostałeś. Te dokumenty są w aktach i powód też je ma, więc nie ma sensu składać ich jeszcze raz. Pamiętaj też, że każdy dokument musisz złożyć wraz z jego odpisem, czyli kopią dla drugiej strony. Jeden egzemplarz sprzeciwu i załączników dla ciebie, a drugi egzemplarz sprzeciwu i kopia wszystkich załączników dla drugiej strony. Wszystkiego po dwie sztuki.
Rubryka 13 i 14 to podpis i data. Podpis jest obowiązkowy, bez podpisu pismo jest nieważne. Musi to być podpis własnoręczny, nie wystarczy wpisać imienia i nazwiska na komputerze i tak wydrukować. Dlatego też nie możesz na przykład wnieść sprzeciwu faxem ani emailem – bo na tym co „wychodzi” w sądzie nie będzie twojego podpisu. Pamiętaj też, że podpisanie się za kogoś jego nazwiskiem – nawet za zgodą tej osoby – jest przestępstwem. Nie proś więc nikogo, by cię wyręczył w podpisaniu pisma.
No. I to wszystko. Teraz zapakuj sprzeciw, załączniki i odpis w ładną kopertę i wyślij poleconym do sądu. Albo zanieś go tam sam. Nie zapomnij o zostawieniu kopii dla siebie, żeby pamiętać, co tam napisałeś. I czekaj na decyzję sądu. Jeżeli popełniłeś jakiś błąd sędzia wezwie cię żebyś go poprawił. Jeżeli wszystko będzie w porządku to otrzymasz wezwanie na rozprawę. A o tym co wtedy robić będzie mowa w kolejnym odcinku poradnika.


6. Sądny dzień
Po jakimś czasie od wniesienia sprzeciwu – o ile wniosłeś go tak jak trzeba i niczego nie trzeba było poprawiać – dostaniesz wezwanie na rozprawę. Przyjdzie ono pocztą tak jak nakaz zapłaty, na adres, który podałeś w sprzeciwie. Na wezwaniu podana będzie data, godzina i numer sali rozpraw, oraz będzie wyraźnie napisane czy na tę rozprawę musisz (stawiennictwo obowiązkowe), czy tylko możesz (stawiennictwo nieobowiązkowe) się stawić. Generalnie będziesz musiał się stawić wtedy, gdy sędzia uzna, że żeby wydać wyrok potrzebuje jeszcze zadać ci kilka dodatkowych pytań, bo na przykład nie napisałeś w sprzeciwie o czymś co jest w sprawie istotne. A jeżeli nie przyjdziesz na rozprawę to sędzia może uznać, że te dowody, które dołączyłeś do sprzeciwu to za mało, żeby wydać korzystny dla ciebie wyrok.

Pamiętaj, że konieczność przyjścia do sądu powinna mieć pierwszeństwo przed wszystkimi innymi planami. To znaczy, że nie jedziesz na koncert bo masz rozprawę w sądzie, a nie, że nie przychodzisz na rozprawę, bo jedziesz na koncert. Możesz oczywiście poprosić o zmianę terminu, jeżeli on ci nie odpowiada, ale pamiętaj, że sędzia nie ma obowiązku spełnić twojej prośby. W zasadzie na zmianę terminu możesz liczyć tylko wtedy gdy masz – i udowodnisz że masz – ważny powód, by być wtedy gdzie indziej. O tym co jest ważnym powodem, a co nim nie jest decyduje sędzia. Planowany pobyt w szpitalu, ustalona z dużym wyprzedzeniem wizyta u lekarza, zaplanowany i opłacony wyjazd zagraniczny, ślub własny lub bliskiej osoby – to są ważne powody. Koncert, spotkanie z kumplami z wojska, czy planowany wyjazd pod namiot - to już nie koniecznie.

Przygotuj się dobrze do rozprawy. Przeczytaj jeszcze raz wszystkie dokumenty i spakuj je tak, żebyś mógł łatwo odszukać właściwy, jeżeli w sądzie będą one ci potrzebne. Jeżeli masz małe dziecko, zastanów się, z kim je zostawisz. Nie licz też na to, że jak na rozprawę przyjdziesz z dzieckiem to sędziemu zmięknie serce i przychylniej na ciebie spojrzy, a wesoły rozbrykany szkrab na sali rozpraw, tudzież słodkie płaczące bobo raczej nie poprawi twojej sytuacji. Zresztą na salę rozpraw mogą wejść tylko osoby pełnoletnie, więc jak przyjdziesz z dzieckiem, to i tak będziesz je musiał zostawić za drzwiami.

Jeżeli zgłosiłeś świadków zapytaj ich, czy dostali wezwania, i czy pamiętają, że muszą przyjść do sądu. Czasami poczta gubi wezwania, albo ktoś nie odbiera poczty. Albo akurat jak przyszedł tan list to go nie było. Jeżeli chciałbyś, żeby w sądzie towarzyszył ci ktoś z rodziny czy znajomych to oczywiście możesz go zaprosić. Rozprawy odbywają się jawnie, i może na nich być obecny każdy, kto jest pełnoletni, jest nie uzbrojony i nie został zgłoszony jako świadek. Tylko zadbaj o to, by zaproszona przez ciebie publiczność nie wpadła na pomysł, żeby zorganizować jakąś demonstrację poparcia. Jak zaczną wykrzykiwać hasła, albo wymachiwać transparentami to sędzia wyrzuci ich za drzwi. A twojej sprawie to na pewno nie pomoże.

Nie pij alkoholu ani przed rozprawą ani dzień wcześniej. Piwko na start czy setka dla kurażu przed rozprawą może się źle skończyć. Jeżeli przyjdziesz do sądu w stanie podchmielonym albo „wczorajszym” to w najlepszym przypadku nie zostaniesz po prostu wpuszczony. Jeżeli jednak strażnik cię przepuści i wejdziesz już na salę rozpraw, to sędzia może cię ukarać wysoką grzywną, a nawet aresztem. I to wykonalnym natychmiast, to znaczy prosto z sądu trafisz do więzienia. Przyjście na rozprawę po spożyciu alkoholu – i to nie ważne ile ma się tych promili – jest uważane za poważne naruszenie powagi sądu i surowo karane. To samo dotyczy wszelkich innych środków „rozluźniających”.

Nie ma wprawdzie obowiązku, by z okazji wizyty w sądzie wkładać garnitur czy garsonkę, należy jednak ubrać się tak, jakby się szło na ważną rozmowę w sprawie pracy. Albo do kościoła. Krótkie spodenki, koszulki bez rękawów, t-shirt z głupawym napisem albo rysunkiem, a w wypadku pań ubrania bardziej odpowiednie dla tancerek hydraulicznych tudzież permanentnych autostopowiczek powinny tego dnia zostać w szafie. Jeżeli żeby pójść do sądu urywasz się na chwilę z pracy to przebierz się, a nie przychodź w poplamionym smarami kombinezonie. Nawet do Sądu pracy. Przyjście do sądu w nieodpowiednim stroju może skończyć się upomnieniem, a nawet grzywną. Albo i aresztem. Bo to także może być przez sędziego uznane za obrazę sądu.

W dniu rozprawy wyjdź z domu odpowiednio wcześnie, tak by bez problemów zdążyć na wyznaczoną godzinę. Lepiej być godzinę za wcześnie, niż pięć minut za późno. Weź pod uwagę nie tylko korki uliczne, ale i fakt, że bardzo często przy sądach nie ma parkingów, albo są one bardzo małe i może się okazać, że trzeba będzie zaparkować w dużej odległości od budynku sądu. Trochę czasu może też potrwać przejście przez bramkę kontroli bezpieczeństwa. Pamiętaj, że do sądów nie wolno wnosić broni, wszelkich noży, scyzoryków, pojemników z gazem, tak więc zostaw to w domu, albo od razu przekaż do depozytu. Nie zapomnij dowodu osobistego, bo na pewno będzie ci on potrzebny. Chociażby po to, by udowodnić, że ty to ty. Staraj się też nie przynosić do sądu niczego, co nie będzie ci tam potrzebne. Nie przychodź z siatkami pełnymi zakupów, bo może się okazać, że nie będziesz miał tego gdzie zostawić, a jak wejdziesz z całym tym majdanem na salę rozpraw sędzia może nie wykazać zrozumienia dla twojej chęci skorzystania z niewiarygodnych promocji w pobliskim sklepie.

Po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa zostaw kurtkę w szatni i odszukaj właściwą salę rozpraw. Na drzwiach każdej sali (albo gdzieś obok) wisi wokanda, czyli spis spraw wyznaczonych do rozpoznania tego dnia na tej sali Zwykle jest to kartka papieru (a czasami nawet kilka kartek) ale ostatnio w ramach nowoczesności pojawiają się także wokandy wyświetlane na monitorach. Dlatego jak już znajdziesz drzwi z właściwym numerem sprawdź, czy faktycznie dobrze trafiłeś. Jeżeli na wokandzie tej sali wymieniona twoja sprawa to wszystko w porządku.

Gdy już upewnisz się, że jesteś pod właściwą salą usiądź i cierpliwie czekaj. Przygotuj dowód osobisty. Wyłącz telefon komórkowy, i sprawdź czy jest wyłączony. Nie pukaj do drzwi sali, nie zaglądaj, ani nie wchodź do niej nie proszony, nawet jeżeli nadeszła już godzina na którą wyznaczono twoją rozprawę. Gdy nadejdzie twoja kolej ktoś wyjdzie i wywoła twoją sprawę, to znaczy ogłosi, że teraz sąd będzie rozpoznawał sprawę takiego przeciwko takiemu i wezwie wszystkich na salę. Słuchaj uważnie, która sprawa jest wywoływana, bo jeżeli nie usłyszysz swojego wezwania i nie zgłosisz się na salę rozpraw to sędzia uzna że nie przyszedłeś i może wydać wyrok pod twoją nieobecność, i bez wysłuchania tego, co masz do powiedzenia. Po wywołaniu sprawy weź głęboki wdech i wchodź. Już nic więcej zrobić nie możesz.

W następnym odcinku wejdziemy na salę rozpraw i zobaczymy, co tam się dzieje.


7. Rozprawa
Gdy twoja sprawa zostanie wywołana wejdź na salę rozpraw i zajmij właściwe miejsce. Na każdej sali sądowej przygotowane są dwie ławy po obu stronach stołu sędziowskiego i ustawione do niego bokiem. Twoje miejsce jako pozwanego jest po prawej stronie, jeżeli patrzeć z punktu widzenia osoby stojącej przed stołem sędziowskim. Powód zajmuje miejsce po lewej stronie sali. Dla publiczności przewidziane są ławy ustawione naprzeciw stołu sędziowskiego. Jeżeli jawność rozprawy nie została wyłączona to jako publiczność może przyjść każdy, kto jest pełnoletni, trzeźwy i nie uzbrojony. Czasami na sali w charakterze publiczności można spotkać studentów obserwujących rozprawy, tak więc nie zdziw się tym, że rozprawie przysłuchuje się ktoś, kogo zupełnie nie znasz.

Zapamiętaj, że zasady rządzące rozprawą są bardzo proste. Sędzia jest panem i władcą rozprawy. On decyduje kto w tym momencie ma mówić, a kto ma milczeć. Odzywanie się bez zgody sędziego, komentowanie wypowiedzi świadka czy wyrażanie swego oburzenia kłamstwami jakie padają z ust drugiej strony traktowane jest jako naruszanie porządku czynności sądowych i karane tak jak obraza sądu. Także publiczności nie wolno robić niczego, co mogłoby zakłócać porządek rozprawy, podpowiadać świadkom, komentować teatralnym szeptem, rozmawiać, kręcić się w ławach, wchodzić i wychodzić z sali. Zadbaj o to, by ci, których zaprosiłeś do sądu to wiedzieli, bo jak sędzia będzie miał problemy z publicznością, to to na pewno nie pomoże to twojej sprawie.

Jeżeli mówisz do sądu, albo gdy sędzia mówi do ciebie – wstań. Pamiętaj, że w ten sposób wyrażasz szacunek nie wobec sędziego jako osoby, ale wobec urzędu jaki on pełni. Gdy zwracasz się do sędziego zawsze używaj formy: „wysoki sądzie”. Nawet wtedy gdy sędzia jest od ciebie o głowę niższy. Nie przerywaj sędziemu. Nie dyskutuj z nim i nie próbuj się kłócić, negocjować ani też grozić mu czymkolwiek. Nie używaj na sali rozpraw słów wulgarnych, nie podnoś też głosu. Nie pstrykaj długopisem, nie pukaj, nie stukaj i ogólnie nie rób nic, co mogłoby zakłócić spokój i porządek. Nie podchodź do stołu sędziowskiego, nie spaceruj po sali, nie wychodź z niej bez zgody sędziego, nie dyskutuj z publicznością ani z powodem. I jeszcze jedno. Ani się waż wołać „sprzeciw” jak się nie zgadzasz z tym, co mówi druga strona. Wiem, że widziałeś to na filmach, ale to były filmy amerykańskie, a tam to wszystko wygląda zupełnie inaczej.

Rozprawa rozpocznie się od sprawdzenia obecności i tożsamości tych, co się stawili. Sędzia może zażądać okazania dowodu osobistego. Następnie sędzia zapyta obie strony o stanowiska w sprawie. Powód zapewne oświadczy, że podtrzymuje swe powództwo. Ty także musisz wyraźnie powiedzieć czego się domagasz – czy nadal podtrzymujesz swój sprzeciw i jakie zarzuty podnosisz.

Kolejny etap rozprawy to postępowanie dowodowe. Sąd najpierw zapozna się z dowodami przedłożonymi przez powoda, a potem z tymi, które ty zgłosiłeś. Jeżeli stawili się wezwani na rozprawę świadkowie to będą oni kolejno proszeni na salę celem złożenia zeznania. Sędzia najpierw zapyta każdego świadka o imię, nazwisko, ile ma lat, czy jest spokrewniony z którąś ze stron, czy był karany za składanie fałszywych zeznań, gdzie mieszka i jaki jest jego zawód. Każdego świadka pouczy też, że za złożenie fałszywego zeznania grozi kara do trzech lat więzienia, zgodnie z art. 233 kodeksu karnego. Świadkowie blisko spokrewnieni z powodem albo pozwanym mogą odmówić złożenia zeznania, dlatego sędzia zapyta ich, czy chcą zeznawać. Potem sędzia zapyta strony – a więc także i ciebie jako pozwanego - czy chcesz, aby świadek złożył przyrzeczenie, że będzie mówił prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Kara za fałszywe zeznanie jest taka sama i dla tych co przysięgali i dla tych co nie przysięgali, więc to, czy świadek złożył przyrzeczenie czy nie nie ma żadnego znaczenia dla postępowania. Ale oczywiście jeżeli zażyczysz sobie odebrania przyrzeczenia to sędzia każe świadkowi je złożyć.

Świadek najpierw powinien opowiedzieć co mu jest wiadome w sprawie, znaczy złożyć zeznanie „swobodnie”. Potem strony będą mogły zadawać mu pytania – najpierw ten, kto go zgłosił, potem ten drugi. Będziesz więc mógł zadawać pytania świadkom zgłoszonym przez powoda, a powód będzie mógł przesłuchać twoich świadków. Pamiętaj, że świadek może zeznawać tylko o faktach, o tym co wie, więc nie pytaj go o to, co on myśli, albo co mu się wydaje. Zadawaj pytania krótkie i nie sugerujące odpowiedzi. Nie komentuj zeznań świadka i nie wygłaszaj mowy na temat tego czy twoim zdaniem świadek mówi prawdę czy nie. Dotyczy to także pytania świadka, dlaczego kłamie. Jeżeli twoje pytania będą nie na temat, albo z jakiegoś powodu niewłaściwe sędzia może je uchylić, to znaczy zdecydować, że świadek nie musi na nie odpowiadać.

To, co będzie dalej zależy od wielu rzeczy. Jeżeli nie wszyscy świadkowie przyszli, albo potrzebne będzie zgromadzenie jeszcze jakichś dowodów to sędzia odroczy rozprawę i wyznaczy kolejny termin. W takim przypadku nie dostaniesz już wezwania pocztą, więc musisz sobie ten termin zapisać. Jeżeli jednak sędzia ma wszystkie potrzebne dowody, a wszyscy świadkowie zostali przesłuchani to sędzia zamknie rozprawę żeby wydać wyrok i uda się na naradę, by zdecydować jaki ten wyrok ma być. Ponieważ jednak zwykle przy salach rozpraw nie ma osobnych pokojów narad dla sędziów zostaniesz po prostu poproszony, żebyś wyszedł z sali i zaczekał na korytarzu na ogłoszenie orzeczenia. Gdy sędzia będzie gotowy ogłosić wyrok twoja sprawa zostanie ponownie wywołana, a ty poproszony na salę by wysłuchać wyroku.

Ogłoszenie wyroku składa się z dwóch części. Najpierw ogłaszana jest sentencja, czyli to kto wygrał, i kto ma komu zapłacić i ile. Podczas ogłaszania sentencji wszyscy obecni na sali muszą wstać i wysłuchać wyroku na stojąco. To jest oznaka szacunku dla decyzji sędziego, która wydawana jest zawsze w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Następnie sędzia poda tak zwane motywy wyroku, czyli spróbuje uzasadnić, dlaczego wydał taki wyrok, a nie inny. Jeżeli czegoś nie rozumiesz możesz poprosić o wyjaśnienie, a sędzia postara się to zrobić. Tylko nie proś, by wyjaśniono ci jak to może być że jest takie prawo, że przegrałeś, bo to pytanie powinieneś zadać nie sędziemu, ale swojemu posłowi.

I na tym kończy się poradnik podsądnego. Wyrok został wydany. Sprawa jest zakończona. Jeżeli nie zgadzasz się z wyrokiem to sędzia pouczy cię, jak możesz się od niego odwołać, jak wnieść od niego apelację. I to jest jedyny sposób na uzyskanie zmiany wyroku. Nie pisz więc próśb i wniosków by ci coś umorzono, obniżono czy rozłożono na raty. Pamiętaj, że nikt - ani prezes sądu, ani Minister Sprawiedliwości, ani nawet sam Prezydent RP nie ma prawa zmienić wyroku sądu. To może zrobić tylko sąd rozpoznający twoją apelację. Jeżeli tego nie zrobi – albo jeżeli nie wniesiesz apelacji – wyrok stanie się ostateczny, i pozostanie ci tylko się mu podporządkować. I to niezależnie od tego, czy uważasz go za słuszny, czy nie. [/b]
Powrót do góry
Profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
google_adsense

Google



Wysłany: 12/06/2012, 9:48    Temat postu: Google AdSense

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi