Zaloguj    Moje konto    Moje wiadomości
     Start     Zadaj pytanie     Rejestracja     Wyszukiwarka     Nowe posty     Szukamy moderatorów     Kontakt  
Chcą zabrać mi 2 letnią córkę
Poprzedni temat :: Następny temat
Odpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
gdansk



Dołączył: 21 Kwi 2008
Posty: 1
PostWysłany: 21/04/2008, 15:50    Temat postu: Chcą zabrać mi 2 letnią córkę Odpowiedz z cytatem

Mam 23 lata i niespelna 2 letnia corke. W lutym 2007r wzielam slub z jej ojcem, dwa tygodnie puzniej pobil mnie do takiego stopnia ze bylam w szpitalu, zwiazek oczywiscie po tym incydecie rozpadl sie, zaczelam samotne zycie..wynajelam stancje i poszlam do pracy,dzieckiem w tym czasie jak zwykle zreszta zajmowala sie babcia meza ktora zawsze sama z checia proponowala nam opieke nad naszym dzieckiem. Maz i ja przystawalismy na to, doszlo do tego ze dziecko bylo tam stale wiec w momencie mojego odejscia w domu zostawilam tylko meza, z dzieckiem jak zwykle widywalam sie u jego rodziny ale po pewnym czasie zauwazylam ze pojawily sie problemy z widzeniem sie z dzieckiem. Ja nie mam rodzicow wiec na pomoc w opiece nad dzieckiem moglam liczyc tylko na rodzine meza i faktycznie skutecznie tylko ze az za...Ja musialam podjac prace po odejsciu od meza zeby sie utrzymac, po dwoch miesiacach z niej zrezygnowalam zeby pobyc z dzieckiem, okazalo sie ze byl to problem dla mojej tesciowej ktora za wszelka cene utrudniala mi kontakt..nie odbierala telefonow a do pracy wychodzila razem z moja wtedy roczna corka!! gdy ja w tym czasie juz nie pracowalm i moglam zajac sie dzieckiem!! Tlumaczyli sie wraz z babcia mojego meza ze oni sie juz do niej przywiazali i ze juz wrecz nie wyobrazaja sobie bez niej... Maz zaczol robic to samo, nie odbieral moich tel a jak juz odebral to nie chcial mi udzielic informacji gdzie znajduje sie moja corka. Ja w tym czasie mialam juz chlopaka 700km od miejsca mojego zamieszkania, postanowilam podstepem wziasc dziecko i wyjechac i tak zrobilam, zadzwonilam do meza jak juz bylam na miejscu i pow mu ze wszystko ok ale niech nas nie szuka. Maz wniosl sprawe do sadu. Ja wrocilam po dwoch miesiacach, maz jak sie dowiedzial sila wszedl do mieszkania i wyrwal mi dziecko z rak i obecnie przebywa z nim u swoich rodzicow i tak jak przed utrudnia mi widzenie sie z dzieckiem, mam na to dowody-nagrania rozmow.
Nie jestem osoba naduzywajaca alkochol, narkotyki ani niepoczytalna. Chce z nowym partnerem stworzyc dziecku rodzine i byt na ktory teraz wraz z moim partnerem nas stac. Dziecko bedac ze mna bylo zadbane, radosne, dowod-zdjecia i swiadkowie z pobytu na slasku.
Jak dlugo moze toczyc sie ten spor o dziecko w sadzie i czy sad powinien mimo tego przyznac dziecko mezowi??
Powrót do góry
Profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
google_adsense

Google



Wysłany: 21/04/2008, 15:50    Temat postu: Google AdSense

Powrót do góry
lex
Stały bywalec
Stały bywalec


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 96
PostWysłany: 21/04/2008, 15:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spor o dziecko moze się toczyć bardzo długo, wiem z doświadczenia bo moi rodzice tez się ładny kawałek czasu temu rozwodzili. Sąd przy ustaleniu opieki nad dzieckiem kieruje się przedewszystkim dobrem dziecka. Wazne jest to czy potrafi mu pani zapewnić godziwy byt a takze tworząc nową rodzine czy wypełnia ona podstawowe funkcje takie jak: ekonomiczna, opiekuńczo -zabezpieczająca czy tez socjalizacyjno-wychowawcza.

Należy wspomnieć iż taki spor ma nie bagatelny wpływ na psychikę dziecka, trzeba zaoszczędzić dziecku ciągłych zmian miejśc bo rzutuje to na dalszy rozwoj dziecka.

Nie da się przewidzieć wyroku sądu ale najczęsciej sąd przyznaje opiekę matce dziecka.

Pozdrawiam
Powrót do góry
Profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:     
Odpowiedz do tematu